farbowanie kurkumą



     Kupiłam spodenki w pewnym powszechnie znanym sklepie, w którym uprawiam od czasu do czasu "lidling' ;). Poszłam na spacer radośnie odziana w najnowszy szyk mody z najnowszej kolekcji ( ;) ;) ) i minęłam dwie panie w takich samych."Tak nie może być" - pomyślałam. Nie miałam pod ręką żadnych farb do tkanin, więc sięgnęłam po metody domowe: kurkuma zawsze barwiła palce na długi czas po marynowaniu kurczaka, postanowiłam więc "zamarynować" spodnie :)
     Korzystałam z rad zamieszczonych na [ tej ] stronie, dla tych, którym nie chce się szperać w odnośniku, skopiowałam poniżej (na stronie farbowana jest koszulka):
  1. Przygotuj wszystkie materiały. Nalej trochę zimnej wody do miski, na tyle aby bez problemu zamoczyć w niej koszulkę.
  2. Włóż koszulkę do wody, aby cała się zmoczyła. Następnie ją odciśnij z wody
  3. Zwiąż koszulkę w kilku wybranych miejscach gumkami recepturkami. Tyle ile chcesz i tam gdzie chcesz. Puść wodze fantazji.
  4. Wlej wodę do dużego garnka. Dodaj do niej 3-4 duże łyżki kurkumy. Postaw na kuchence i doprowadź do wrzenia. Następnie skręć ogień i gotuj przez 30 minut.
  5. Po tym czasie włóż do garnka przygotowaną wcześniej koszulkę. Pozostaw koszulkę w garnku na godzinę (może być dłużej). Co 10-15 minut ruszaj koszulkę w wodzie za pomocą drewnianej łyżki (łyżka też się zafarbuje, więc użyj starej łyżki). Dzięki temu kolor kurkumy lepiej i intensywniej złapie się koszulki.
  6. Gdy kolor koszulki jest satysfakcjonujący wyjmij ją z garnka i płucz pod bieżącą, zimną wodą do momentu, aż woda ściekająca z koszulki nie będzie żółta.
  7. Zdejmij gumki z koszulki i rozwieś ją do wyschnięcia.
     Ja jeszcze dodałam octu między punktami 5 i 6 :) 

     Efekt farbowania: jest inaczej, to na pewno. Zafarbowało się troszkę nieregularnie - nowy kolor ma lekkie ciapki i cienie. Mi to nie przeszkadza, ale gdyby ktoś chciał ładnie ufarbować jakąś tkaninę, mogłoby go to niemile zaskoczyć. Metodę mogę polecić do wszelkich szaleństw, na precyzję i równomierne natężenie koloru nie ma jednak co liczyć :)

[EDIT] Spodenki przeszły już kilkakrotne pranie. Kolor mocno wyblakł, zmienił miejscami barwę na żółto-brunatną. Miejsca, które w oryginale były błękitne są nadal zielonkawe, nici są neonowo żółte. Efekt farbowania nie jest zatem zbyt trwały - chociaż może powinnam napisać inaczej: spodnie zostały zafarbowane skutecznie, ale zmieniły kolor w tak zwanym "międzyczasie". Nie polecam tej metody, jeśli liczycie na piękną, żółtą, trwałą barwę. Warto natomiest spróbować, jeśli lubicie eksperymenty :)

9 comments:

  1. Ale super :) Ciekawe jak z trwałością takiego koloru?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie przeprowadziłam test: uprałam spodenki w pralce z ciemnymi rzeczami. Spodnie nie zmieniły koloru, białe metki w czarnych rzeczach są lekko żółtawe. Pewnie gdybym uprała z białymi to by lekko zafarbowały, ale z czarnymi nie mam obaw :)

      Delete
  2. oj czego człowiek nie zrobi żeby sie wyróżnić-nawet spodnie zamarynuje;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że to nie zatoczy szerszych kręgów i że następny post nie będzie o pieczeniu sukienki :) :) :)

      Delete
  3. Ciekawe czy kolor się utrzyma - ostatecznie kurkuma schodzi z palców po czasie :-) Ale zaintrygowałaś mnie, nie wiem czy się odważę ale i tak podziwiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie aktualizowałam post :) Kolor się zmienił - nie sprał się całkowicie, ale ewoluował. Jest teraz żółtawo-brązowo-pomarańczowo-zielono z neonowo żółtymi nićmi. Hm. :)

      Delete
  4. oo a takiego sposobu nie znałam ;d wiedziałam, że się maseczki robi z kurkumy, ale farbowanie? a to nie ma takiego dziwnego zapachu? czy po praniu schodzi?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie aktualizowałam post :) Kolor się zmienił - nie sprał się całkowicie, ale ewoluował. Jest teraz żółtawo-brązowo-pomarańczowo-zielono z neonowo żółtymi nićmi. Hm. :)

      Delete
  5. Ale fajny efekt, szkoda że niezbyt trwały

    ReplyDelete